Posmak Tuszu – laureat Czarnego Konia Filmu 2017

Posmak Tuszu, debiut filmowy wygrał statuetkę Czarnego Konia Filmu 7. edycji Festiwalu Ars Independent. Dlaczego uważam, że nie do końca trafnie reżysera porównuje się do nowego Dolana? Dlaczego warto ten kameralny film obejrzeć? Zapraszam do lektury?

Miałam już przygotowany piękny tekst, pisany na gorąco po piątkowym seansie i niestety się nie zapisał. Co jednak ważniejsze, emocje po seansie nie opadły od tego czasu. A nawet dodam, że uważam film za jeszcze lepszy i bardzo się cieszę, że zgarnął główną nagrodę. Jak zapowiadał jeden z festiwalowych programerów – zależało im na tym by film nie zginął, i publiczność miała okazję go jeszcze raz zobaczyć. Mam nadzieję, że któryś z dystrybutorów jednak się na Posmak Tuszu skusi.

Dlaczego tak pieję nad film, który w zasadzie przedstawia nam znany motyw konfliktu pokoleń? Kiedyś popełniłam tekst o najlepszych filmach dla nastolatków, jakoś ten temat wkraczania w dorosłość (na różnych etapach życia) pociąga mnie w kinie i bardzo cenię sobie twórców, którzy potrafią z tego tematu jeszcze coś wycisnąć. Posmak Tuszu, to choć nie opowiada o nastolatku a o 20-kilkulatku, to dotyka problemu komunikacji ze starszym pokoleniem i o groźbie tragedii, jeśli jedna ze stron nie wyrazi chęci współpracy.

posmak_tuszu_przeminelozfilmem2

Vincent mówi, że on i ojciec mówią w innych językach. Czy ostatecznie się dogadają?

Vincent jest zamkniętym w sobie młodym mężczyzną, który daje upust swym emocjom w hardcore’owym zespole. Właśnie taki rodzaj muzyki odzwierciedla emocje, które w sobie dusi i taka agresywna forma sztuki pomaga mu je dosłownie wykrzyczeć. Wraz z ojcem nieudolnie próbują odbudować siebie i swoją relację po śmierci matki i żony. Ich kontakt sprowadza się do albo do szyderstwa albo do ignorowania. Żyją w małym mieszkanku jak dwa duchy a gdy pewnego dnia w życiu obojga pojawia się Julia (Monia Chokri) i oboje wybudza z tej stagnacji.

Uczucia, które zaczynają targać naszymi bohaterami budują napiętą atmosferę z zaskakującym finałem. Julia jest jednocześnie utraconą matką i  żoną, choć reżyser skupia się w tych relacjach zdecydowanie na Vincencie, który odkrywa nowy wahlarz emocji. Sam bohater ostatecznie walczy o uwagę i zainteresowanie ojca. Widowni reżyser pozostawia decyzję, czy ta ojcowska więź ma szansę na odbudowę.

posmak_tuszu_przeminelozfilmem3

Julia prowokuje dialog między ojcem a synem, obaj mężczyźnie używają jej w pewien sposób przeciwko sobie.

Kevin Azais, Monia Chokri i Nathan Willcocks mieli przed sobą nie lada wyzwanie aktorskie, młody reżyser wycisnął z nich 100% emocji. Obiecująco wypada Azais, którego poczynania z przyjemnością będę śledzić, wyjątkowo dobrze potrafił oddać swoje emocje samymi oczami i postawą. Sceny z Monią Chokri są elektryzujące, choć bohaterowie nie muszą zbyt wiele mówić.

Posmak Tuszu edwidentnie porwał widownie, która żywo reagowała na to, co dzieje się na ekranie. Morgan Simon jak na debiut stworzył spójny, kameralny ale jednocześnie szczery film czerpiąc z życia. Każdy dwudziestokilkulatek w pewnym stopniu zrozumie Vincenta i dostrzeże podobieństwa w relacjach naszego pokolenia lat 90. z rodzicami.

Polecam każdemu, uwielbiam takie pozytywne zaskoczenia i z radością stwierdzam, że Ars Independent w tym roku dostarczał mi tylko takich.

Film obejrzałam w ramach 7. edycji Festiwalu Ars Independent.

ars_logo

Izabela Dzierżek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *