#1 klapsy wrześniowe – Ville Vallo, Milan Kundera i kino niezależne

Wrzesień to oprócz tego że pogoda zaczyna robić się kiepska, to całkiem pracowity miesiąc. W moim niedawnym wpisie o kulturalnym minimalizmie pisałam o tym, że chcę odrzucić skupiać się na wartościowych treściach

Obejrzałam w tym miesiącu dużo – zaczęłam nowe serial, zaliczyłam jeden mini-serial uczestniczyłam w festiwalu filmowym i wylądowałam w teatrze. Kulturalny wrzesień skończył się satysfakcjonująco, oby tak dalej! I obym wytrwała w podsumowywaniu miesięcznych dokonań tutaj!

FILM

Oprócz festiwalowych Brigsby Bear oraz Posmak Tuszu które jeszcze raz tutaj serdecznie polecam, w kinie odświeżyliśmy klasyk w ramach retrospektywy Jerzego KawalerowiczaMatka Joanna od Aniołów. Pierwszy raz widziałam ten film w liceum i zachwycił mnie wizualnie. Teraz tylko wrażenie się potwierdziło, choć fabularnie film niestety przynudza. Mimo tego fajnie było zobaczyć polski klasyk na kinowym ekranie.

Z nowości – włoski Dobrze się Kłamie w Miłym Towarzystwie to film, który przyklei  was do TV na te dwie godziny i nie pozwoli odejść. Pięknie Włochom wyszło ukazanie naszego uzależnienia nie tylko od telefonu, ale od kłamstw. Lubię takie gadane kino, tutaj mamy grupę przyjaciół która spotyka się na kolacji i spontanicznie rozpoczynają na głos odczytywanie wiadomości przychodzących podczas posiłku. Wyjdzie z tego więcej szczęścia niż pożytku i więcej nie powiem. Świetny na sobotni wieczór.

Ostatni film, który wart jest wspomnienia to Nocny Pociąg do Lizbony. Piękna melancholijna opowieść w opowieści o przeszłości i jej demonach. W dodatku obsada filmu jest doskonała – Jeremy Irons, Charlotte Rampling, Bruno Ganz, Melanie Laurent – warto. Można obejrzeć on-line od 2,30zł TUTAJ.

TV

Ten miesiąc należał do Wielkich Kłamstewek. Produkcja HBO, które zdominowała galę Emmy po stokroć zasłużyła na uznanie. Historia, tak jak włoski film powyżej skupia się na kłamstwach. Tych pozornie małych, które mają albo kogoś uchronić, albo komuś pomóc. Ostatecznie, jak to w życiu, błahostki zaczynają się mnożyć i kończy się to tragedią. Tragedią dość specyficzną bo jeśli nie widzieliście jeszcze, to gwarantuję że poczujecie coś więcej niż zaskoczenie. Trzy główne bohaterki, to trzy różne osobowości i one wraz z drugoplanowymi postaciami tworzą uniwersalny obraz małego społeczeństwa w którym pieniądze i reputacją rządzą uczuciami i zachowaniami. Zaangażowane aktorki spisały się świetnie, a ja wciąż nie mogę wyjść z podziwu jak świetnie wygląda teraz Nicole Kidman. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie Alexander Skarsgard, obawiałam się że jego kariera zakończy się True Blood. Dodatkowym atutem, który towarzyszy mi od kilku dni codziennie to rewelacyjna ścieżka dźwiękowa o czym zaraz.

przeminelozfilmem_wrzesien01

Drugim serialem, który obejrzałam do końca to również dziecko HBO – Westworld z Anthonym Hopkinsem, Evan Rachel Wood i Edem Harrisem. Choć serial ma kilka nużących momentów, a na początku natłok motywów i bohaterów może przytłoczyć, to mimo wszystko warto przebrnąć bo im dalej tym ciekawiej. Niedawno ogłoszono datę powstania 2. sezonu. Zaintrygowało mnie to i mam nadzieję że nie zmarnują potencjału.

KSIĄŻKI

Już pod koniec wakacji postanowiłam kopnąć się solidnie w tyłek i wieczorem zamiast bezmyślnie przeglądać Instagrama, poświęcić choćby 15 minut na lekturę. Dzięki temu za mną Nieznośna Lekkość Bytu Milana Kundery. Przeczytałam tę powieść już w liceum, jednak po drugim razie stwierdzam, że zdecydowanie nie doceniłam kunsztu pisarskiego. To przepiękna lektura skłaniająca do reflekcji z niekoniecznie dającymi się lubić postaciami. Wiem, że powstała ekranizacja z Danielem Day-Lewisem, ale nie chcę zepsuć sobie nią lektury. Wydaję mi się, że to jedna z książek nieprzetłumaczalnych na język filmu.

MUZYKA

Mój chłopak śmieje się, że cały czas słucham tego samego. Taka prawda, jeśli chodzi o muzykę nie jestem jednak typem eksperymentatora jednak podsłuchałam kilka dobrych kawałków w tym miesiącu i polecam Wam na pewno singiel Ville Vallo po fińsku, który brzmi dla mnie magicznie:

Kolejne odkrycie to Gogol Bordello, którego muzyka totalnie mnie kupiła. W listopadzie koncert m.in w Krakowie 🙂

I na koniec. Z koleżanką dwa tygodnie temu wybrałyśmy się do chorzowskiego Teatru Rozrywki na musical Bulwar Zachodzącego Słońca. Na pewno chociaż tytuł obił się Wam o uszy. Sama znałam mniej więcej fabułę (nie widziałam jeszcze filmu) nie wiedziałam jednak, że libretto napisał Andrew Lloyd Webber odpowiedzialny za takie hity jak Upiór w Operze czy Koty. Sunset Boulevard, choć ma mniej chwytliwych utworów, okazał się wzruszającym widowiskiem. Polecam każdemu przesłuchanie chociaż poniższej piosenki w wykonaniu doskonałej Glenn Close:

Izabela Dzierżek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *