Filmowy minimalizm?

Filmowy, lub bardziej – kulturalny minimalizm. Czy można mówić w tej sferze o minimalizmie i czy ma to sens? Uważam, że tak. By umysł nabrał świeżości a zainteresowania skonkretyzowały.

Ostatnio staram się znaleźć więcej czasu na czytanie, stąd większa nieobecność na blogu. Doszłam do wniosku, szczególnie po lekturze Slow Life Asi Głogazy, że chyba w moim filmowym życiu  nastąpił pewien rodzaj minimalizmu. Pamiętam czasy, gdy oglądałam jeden film za drugim i skutki tego były takie, że… powstawały kiepskie teksty a ja po pewnym czasie zapominałam właściwie, co obejrzałam.

Po pewnym czasie testowania platformy Netflix byłam wręcz jak w narkotycznym ciągu kończąc jeden serial za drugim. I poczułam przesyt. Zauważyłam, że nie znajduję w tym co oglądam żadnej wartości, że wszystko jest takie samo. Że coraz rzadziej oglądam coś, co zostaje w mojej głowie przez kolejne dni i tygodnie.

Jesteśmy codziennie zawalani taką ilością tekstów, filmów, krótkich video, social mediami, że można się tym zmęczyć i wzgardzić. Nie jesteśmy takiej ilości informacji przetrawić, a totalne odcięcie się dla mnie jest niemożliwe.

filmowy_minimalizm

Co postanowiłam zrobić?

Zastanowić się nad tym, co chcę dalej prezentować na blogu i jak ma wyglądać jego żywot. Przyznam, że chciałam go porzucić jednak tak lubię to miejsce, że postanowiłam je na nowo ożywić podchodząc do kina jednak troszkę inaczej. Co zaplanowałam?

  • Mniej filmów w domu – rezygnacja z wszelakich platform streamingowych. Jest kilka seriali, które mimo wszystko chcę dokończyć, nie zaczynam jednak nic nowego. Wybieram kino i filmowe eventy.
  • Filmowy stosik – przeglądnięcie płyt, które zalegają w stosikach w domu. Skoro wydałam pieniądze na płytę, czas sprawdzić czy była tego warta?
  • Więcej luźniejszych przemyśleń – zostawiam na blogu tylko moim zdaniem najciekawsze teksty. Możecie spodziewać się tutaj kilku niespodzianek.
  • #filmyzmiastemwtle – to kategoria, nad którą chcę się skupić. Często planuję wycieczki pod filmowym kątem. Do tej pory mieliście okazję poczytać o filmowym Paryżu (1, 2) i Edynburgu. Wkrótce co nieco o Berlinie i Porto.

 

A co we wrześniu?

  • Tulipanowa Gorączka, Na Pokuszenie oraz Podwójny Kochanek to 3 premiery, które planuję zaliczyć w kinie
  • Ars Independent 2017 – i w tym roku organizatorzy umożliwili mi obecność na festiwalu, już w następnej notce przedstawię Wam swoje plany i oczekiwania tegorocznej edycji!
  • #filmyzmiastemwtle – we wrześniu przeczytacie o Berlinie, w którym masa filmowych bohaterów

 

Między wpisami częściej spotkacie mnie na Instagramie.

Mam nadzieję, że poczuję znów filmową wolność.

Macie podobny problem? Może niekoniecznie z filmami, ale z rzeczami, książkami, relacjami? Chyba przesyt materialny i treściowy zaczyna nas wszystkich przerastać.

Izabela Dzierżek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *