Brigsby Bear na otwarcie Ars Independent 2017

Brigsby Bear miał wielkie wejście i nie mógł być lepszym wyborem na otwarcie 7. już edycji katowickiego Ars Independent. Czym ta pokręcona historia dziecka zaklętego w dorosłym facecie, mającego fioła na punkcie psychodelicznego misia ujęła moje serce, i podejrzewam reszty sali? Przekonajcie się i gdy tylko pojawi się w kinie – idźcie.

Tytułowy Brigsby Bear towarzyszy naszemu bohaterowi przez całe życie. Wychowywany w zamknięciu James codziennie ogląda kolejny odcinek przygód swojego ulubionego bohatera, jak na prawdziwego fana przystało dzieli się opinią i przewidywaniami na forum i kręcąc vlogi. Zamiast fizyką zajmuje się analizą poszczególnych epizodów. Pewnej nocy wszystko jednak się zmienia i James będzie musiał zbudować swój świat na nowo. Zupełnie na nowo.

brigsbybear_michaljedrzejowski_01

fot. Michał Jędrzejowski

Brigsby Bear to debiut Dave’a McCary’ego, który wcześniej nakręcił segmenty 39 sezonu Saturday Night Live, ale wraz ze scenarzystami Kevinem Costello oraz Kylem Mooney (również kolegami z SNL) stworzył wyjątkowy w swej prostocie film o trochę opóźnionym dojrzewaniu i o zderzeniu kogoś totalnie oderwanego od rzeczywistości z naszym, wydawało by się okrutnym światem. Wbrew oczekiwaniom, James okazuje się mieć ogromne szczęście do ludzi, którzy choć potrzebują nieco czasu, to starają się zrozumieć i zaakceptować go takiego jakim jest. Brzmi jak banał, ale uwierzcie, film jest tak naturalny, nakręcony z taką wrażliwością, że James staje się przykładem ofiary obojętnie jakiego nadużycia, która jeśli zostanie zaakceptowana ze swoimi dziwactwami, to może rozkwitnąć i swą radością się dzieli.

Tak działa James i Brigsby nie tylko na najbliższych, ale na widzów. Szczerość i sceny radości chwytają za serce. Oprócz dużej dozy specyficznego poczucia humoru, zostaje zachowana równowaga wzruszenia i dramatyzmu bo jeśli spojrzeć na historię szerzej, to James jest postacią tragiczną. Podczas seansu na myśl na pewno przyjdą Wam bardzo ciężkie filmy takie jak Kieł czy Pokój i wtedy jeszcze bardziej docenicie sposób, w jaki twórcy podeszli do takiego delikatnego tematu.

brigsbybear_przeminelozfilmem_02

Siłą napędzający Brigsby Bear jest też obsada. Jak już wspomniałam, James jest absolutnie wyjątkową personą a Kyle Mooney, jednocześnie scenarzysta, tchnął w tę postać taką dozę uroku i naturalności, że nie da się go nie lubić i kibicować mu w dokończeniu swego dzieła. W projekt zaangażował się również Mark Hamill który wcielił się w bardzo niepokojącą karykaturę najsłynniejszego bohatera sci-fiction, a z kolei Greg Kinnear którego uwielbiam po roli w Małej Miss, stara się być poważnym detektywem jednak artystyczna dusza bierze górę.

Idąc na Brigsby Bear, zmęczona i bez oczekiwań, wyszłam z wielkim uśmiechem na twarzy i nie mogłam przestać zachwycać się filmem. To nie tylko najlepszy początek tegorocznej edycji jaki mogłam sobie wyobrazić, to też wielka nadzieja dla niezależnego kina amerykańskiego – że tak, idą w dobrym kierunki.


Film obejrzałam w ramach 7. edycji Festiwalu Ars Independent. Polska data premiery nie jest niestety jeszcze znana.

ars_logo

Izabela Dzierżek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *