Netflix w Polsce – czy warto?

Przez 4 miesiące testowałam Netflixa dla własnych potrzeb i w dużej mierze z ciekawości. Jakie wnioski z tego czasu wyciągnęłam i czy polecam każdemu? Co jest godnego oglądania na polskiej wersji platformy? Zapraszam do lektury.

Przyda się tutaj trochę prywatnego kontekstu – nie oglądam telewizji, jeśli już to tylko TVP Kulturę lub jakąś telewizję śniadaniową w weekend żeby się pośmiać z tego, co jest tam promowane. Nigdy ani moi rodzice ani ja odkąd mieszkam sama nie płaciliśmy dodatkowo za kablówkę. Z bardzo prostej przyczyny. Oferta nigdy w 100% nie była i nie będzie dopasowana do każdego domownika, nie ma też takiej siły by osoby pracujące faktycznie wykorzystały wykupowany dostęp. Dla mnie totalnie mijałoby się to z celem bo też odkąd prowadzę bloga wybieram filmy i rzadko kiedy po prostu skaczę po kanałach w poszukiwaniu „czegoś” do zabicia czasu.

Gdy decydujecie się na dostęp do platformy vod oszacujcie faktyczny czas, który będziecie w stanie poświęcać na oglądanie.

Nasz wybór oferty

Wraz z chłopakiem zdecydowaliśmy się najpierw na średnią opcję z dostępem do oglądania na dwóch urządzeniach za 40zł/m-c (jest jeszcze opcja jednego lub dwóch urządzeń.) Nasi rodzicie mieli nas wspomóc w oglądaniu i wykorzystywaniu konta. Koszt rozłożony na dwa jest akceptowalny. Najdroższa opcja to 52zł za 4 urządzenia. Telewizja satelitarna wychodzi drożej, choć dostawca zwykle oferuje okres próbny za darmo. Czasami wystarczy by się przekonać.

Przy wyborze jakiejkolwiek platformy VOD, telewizji satelitarnej ważne jest oszacowanie realnego czasu, który możemy przeznaczyć na oglądanie filmów. W naszym przypadku jest to min. 1h/dziennie i 3-4h/weekend. Pracujemy na różnych zmianach więc w tygodniu często oglądamy coś osobno i weekendy razem.

Funkcjonalność platformy

Netflix jest przejrzystym portalem z dobrą wyszukiwarką i opcją rekomendacji – to przydatne dla mniej wprawnych widzów, którzy nie znają trendów i nie wiedzą co może im się spodobać. Można też dodawać pozycje do ulubionych czy je oceniać. Wygodne jest też to, że serial sam odpala kolejny epizod lub gdy przerywamy seans, następnym razem Netflix automatycznie rozpocznie projekcję od ostatniej pauzy. Minus – pamiętajcie, że w pierwszej kolejności dostanie rekomendację Netflixowej produkcji – nawet jeśli totalnie nie pasuje.

Ważnym elementem był dostęp do napisów (dla nas) i lektora (dla rodziców) – tutaj już nasza opinia jest mniej pozytywna. Jak do dostępności lektora nie można się przyczepić, tak przy wielu produkcjach zabrakło angielskich napisów.

Sama praca platformy jest bez zarzutu. Jakość video wypada dobrze zarówno na smartfonie jak i na TV, rzadko też cokolwiek nam się zacinało.

Biblioteka Netflixa

Kto nie słyszał o takich hitach jak House of Cards, Stranger Things czy Orange is the New Black? No właśnie. Te Netflixowe produkcje znajdziecie i co ważne, i w zasadzie to co stało się znakiem towarowym platformy, jak wchodzi nowy sezon – to cały. Bez czekania tydzień na odcinek.

Nie jest jednak tak kolorowo z innymi produkcjami. Seriale, które ja oglądam na bieżąco nie są np. na platformie aktualizowane. Wikingowie, Gotham, Outlander, Masters of Sex – te seriale nie są aktualizowane na bieżąco i musiałam poszukać kolejnych sezonów na innych platformach. Kolejnym minusem jest naprawdę licha baza polskich produkcji. Zdarzają się nam dobre seriale, filmy ostatnio też a Netflix w tę sferę niezbyt zainwestował ciężko więc propagować platformę, która naszych rodzimych produkcji nie oferuje. Na razie nie wiem jak jest na ShowMax czy HBO jednak tutaj ta kategoria została zaniedbana – być może też z naszej własnej winy. Nie obwiniam tutaj tylko platformy.

Czy warto?

Fanów seriali oferta Netflixa powinna zadowolić – baza jest dosyć spora i posiada te znane, wyprodukowane przez nich serie. Dla widza bardziej wytrawnego, który od czasu do czasu chce obejrzeć coś z kina europejskiego bądź chce obejrzeć po prostu nowość oferta platformy może nieco zawieść. My już zrezygnowaliśmy z abonamentu. Jeśli wejdzie nowy sezon, zapłacimy te 30zł jednorazowo i obejrzymy całość hurtem. Na dłuższą metę jednak jest to dla nas niezbyt opłacalna inwestycja.

Jeżeli szukacie pomysłów na to, co zobaczyć oprócz wspomnianych klasyków Netflixa, to zapraszam do poprzednich wpisów gdzie opisywałam znalezione perełki. Może znajdziecie coś dla siebie 🙂 Tutaj, tutaj i tutaj!

Wpis nie powstał przy współpracy z platformą Netflix.

Izabela Dzierżek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *