Moj weekend w Krakowie na Off Camera

Przez 2 tygodnie Kraków tętnił filmowym życiem – pokazy, prelekcje, spotkania z twórcami. To wszystko z okazji 10. edycji festiwalu kina niezależnego Off Camera. Czy warto zainwestować i wybrać się do Krakowa?

Czas pędzi jak szalony, o 6:00 dzwoni budzik w poniedziałek a ja już czekam na piątek by móc planować weekend i ruszyć gdzieś za miasto i odpocząć. Ostatnio filmy odeszły nieco na bok na rzecz odpoczynku totalnego – bez komputera, telefonu. Tydzień temu jednak miałam okazję znowu wkroczyć w mój ukochany, filmowy świat.

Dzięki moim przyjaciołom na dwa dni przeniosłam się do Krakowa by liznąć trochę filmowych smaków prezentowanych podczas 10. edycji festiwalu Off Camera. Choć wybór był już mocno ograniczony, to jednak zdołałam obejrzeć kilka naprawdę interesujących tytułów z którymi chcę się z Wami podzielić. Festiwale mają to do siebie, że oferują bogaty program tak, by każdy znalazł coś dla siebie. Często jednak zdarza się sporo niewypałów z nalepką – “kino eksperymentalne.”

Gdy wybieram się na festiwal filmowy, przygotowuję się tzn. siedzę z programem i zakreślam to, co chcę obejrzeć czy to na miejscu czy później, a potem dopasowuje to do możliwości czasowych. To co wynotowałam i to co zobaczyłam postanowiłam dla Was skompilować w tym wpisie. Byc moze uda Wam sie te tytuly gdzies upolowac, a o wybranych na pewno napisze osobno.

  1. Trinta

Nie bez przyczyna zaczynam od tego pięknego filmu o pasji i miłości do pracy. Nigdy ani nie interesowałam się historią Brazylii, a już na pewno nie zastanawiałam się dlaczego to właśnie karnawał w Rio jest tak pełen splendoru i cóż, najsłynniejszy na świecie. Trinta pokazuje nam narodziny takiego karnawału, jaki właśnie znany i przybliża nam sylwetkę człowieka, który ten karnawał ustanowił jako wizytówkę Brazylii.

trinta_offcamera2017

Tytułowy Trinta, a dokładniej Joãosinho Trinta zawsze marzył i ostatecznie udało mu się dostać do grupy baletowej. Po latach jednak znów szuka czegoś, co doda mu skrzydeł. Jako scenograf, już nie tancerz, daje popis swej wyobraźni i kulturalnego obycia, ale mężczyzna pragnie sławy, a nie życia za kulisami. Gdy pewnego dnia dostaje propozycję wyreżyserowania pochodu karnawałowego na miejsce swego wieloletniego przyjaciela, z wahaniem ale jednak z nadzieją przyjmuje ofertę. Jednocześnie ma przeciwko sobie większość zaangażowanych, którzy murem stoją za poprzednim szefem. Prości, lecz wierni ludzie nie wyobrażają sobie pracy z ‘tancereczką.’ Szczególnie dla mężczyzn, zawód Trinty – taniec – jest uwłaczający patriarchalnemu modelowi społeczeństwa.

Trinta został na Off Camerze pokazany tylko raz przez co pokaz nabral wyjatkowosci. Dzwieki samby rozpalily publicznosc, ktora wciaz tanecznym krokiem opuszczala sale

2. Goran

Niech podniesie reke ten, kto zna jakikolwiek chorwacki film. No wlasnie. Ten kraj raczej nie slynie z kinematografii bylo wiec to bardzo interesujace doswiadczenie. Goran to tragikomedia z iscie szekspirowskim zakonczeniem, a cala akcja ogranicza sie do malej wioski zakopanej w gorach. Bohaterowie sa stereotypowymi przedstawicielami spoleczensta: mamy surowego ojca rodu, ktory potepia jakiekolwiek odchylenia od normy. Gardzi rowniez glownym bohaterem – Goranem – twierdzac ze to nie mezczyzna. Goran, choc zyciowo nieogarniety to nad zycie (doslownie) kocha swoja malzonke, miejscowa pieknosc. Ciaza uochanej rozpoczyna lawine nieporozumien.

Goran to dziwo dobrze nakrecone, jak na swoj niski budzet, kino ktore w jakis sposob zapadlo w moja pamiec, choc poruszane tematy mozna rownie dobrze spotkac w kazdym, innym kinem. Mimo tego nie byl to czas stracony.

3. Czerwony Zolw

czerwonyzolw_offcamera2017

Czerwony Zolw to kwintesencja tego, co lubie w tzw animacjach dla doroslych i to w czym animacje studia Ghibli mnie nie zawodza – wywazona dawka melancholii oraz prostota opowiadanej historii. Oczywiscie, to produkcja dobrze narysowana i zanimowana, ale ta prosta historia o rozbitku, ktory znajduje szczescie na bezludnej wyspie tak trafila w me zimne serce, ze jako jedyna rozplakalam sie podczas seansu. Serdecznie polecam, bo nie bez przyczyny Czerwony Zolw zgarnal nominacje na najwazniejszych festiwalach filmowych i zgarnal Nagrode Specjalna w Cannes.

4. City of Gold

cityofgold_offcamera2017

Uwielbiam filmy o jedzeniu, a dobry dokument szczegolnie zapada w pamiec. City of Gold mozna rozumiec dwojako – Los Angeles mozna by bylo okreslic Zlotym Miastem, ale my poznajemy je z troszeczke innej perspektywy. Tytulowy Jonathan Gold to jeden z najslynniejszych krytykow kulinarnych piszacy m.in dla Los Angeles Times w swojski i zabawny sposob opisujac miejsca dalekie od elegancji czy wymyslnych dan. To co lubi Gold to jedzenie streetfoodowe, dziwne skladniki – im blizsze tradycji danej kuchni tym lepiej oraz szczerosc i uczciwosc wlascicieli do swoich klientow.

Choc Gold nie nalezy do najlatwiejszych pracownikow, to obserwujemy rzetelnego pracownika akcji – Gold do kazdej swojej recenzji przygotowuje sie merytorycznie uczac sie o serwowanych potrawach. Nie znam w Polsce nikogo takiego.


Choc obejrzalam jeszcze kilka filmow, to te 4 jednak najbardziej zapadly mi w pamiec. Wkrotce sprezentuje Wam kilka slow o najnudniejszym filmie tego roku, jednak jesli chodzi o Off Camere to mam jeszcze kilka przemyslen.

Off Camera byla od kilku lat moim marzeniem jednak po tym weekendzie wciaz moim ulubionym festiwalem pozostaje lodzka Kamera Akcja. Dlaczego? Jestem aktywna festiwalowiczka i projekcja rozpoczynajaca sie o 9:00 nie bylaby dla mnie za wczesnie. W Krakowie najwczesniej mozna bylo cos obejrzec ok. 11-12. To samo tyczy sie projekcji wieczornych, spokojnie mozna by bylo obejrzec cos jeszcze o 23:30. Pewnie wynikalo to z aspektow organizacyjnych, niemniej jednak ograniczalo to nieco opcje dla przybywajacych tylko na chwile.

Brakowalo mi rozpiski prelekcji, dyskusji i spotkan na Placu Szczepanskim. Albo nie znalazlam tego na stronie, ktora byla dla mnie bardzo nieczytelna. Duzo rozmow w Miasteczku Festiwalowym mnie ominelo, a duzo tez bylo nie do konca wartych uwagi. Przez prestiz i rozmiar imprezy zapraszano ludzi, ktorzy nie sa dla mnie zadnym filmowym autorytetem i tez przyjechalo tylko po to, by sie pokazac.

Troche narzekania musialo byc, ale esencja tego, co oferuje Off Camera widzom nie zawodzi. Liczba wyswietlanych produkcji przyprawia o zawrot glowy i mozna tu obejrzec takie filmy, ktorych nie macie szans obejrzec nigdzie indziej. To na plus i dla tego warto odwiedzic Krakow. (btw. Krakow zawsze warto odwiedzic)

przeminelozfilmem_offcamera2017

Gastro-miasto Krakow zaoferowalo nam w weekend dobra kawke w Cytacie, aromatyczna zupke w Dyni i swiezutkie, pachnace cynamonem pastels de natas w Cafe Lisboa

Poza tym prawda jest taka, ze miasto broni sie wieloma innymi atrakcjami jesli oczy nas juz ostatecznie od filmow rozbola. Najedzony festiwalowicz, to szczesliwy festiwalowicz! W poblizu MOS-u polecam skosztowac przepysznych, portugalskich Pastels de Natas w uroczej Cafe Lisboa, obowiazkowo z espresso! Na obiad trafilismy do Dynigdzie serwuja pyszny krem… z dyni oraz interesujace makarony. Uzbrojcie sie jednak w cierpliwosc, bo obsluga nie nalezy do najszybszych 🙂 W niedziele moje serce skradla kafejka Cytat na Kazimierzu, gdzie zjedlismy pyszne sniadanie. Na obiad uraczylismy sie, tym razem zaserwowana ekspresowo, pizza w Mamma Mia – obowiazkowo z rukola. Dobry wybor i blisko kina, chyba trudno cos wiecej napisac o dobrej pizzy 🙂

Za kazdym razem w Krakowie i w kazdym innym miescie staram sie odkrywac nowe smaki. Jezeli macie jakies propozycje – dzielcie sie, przyda sie nastepnym razem. Podzielcie sie tez swoimi festiwalowymi odkryciami, jesli udalo sie wam pojechac na Off Camere 🙂

Do uslyszenia!

Izabela Dzierżek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *