Filmowy przegląd obuwniczy – but ma znaczenie!

Już jutro katowicki Klub Filmowy Ambasada zaprezentuje film Czerwone Trzewiki z 1948 roku – jeden z najlepszych filmów muzycznych w historii kina, jeden z ulubieńców Martina Scorsese.

Kino zna jednak wiele innych przypadków, gdzie but ma znaczenie. Dziś dla Was filmowy przegląd obuwniczy, a już jutro słów kilka o samym filmie.

Babcia zawsze powtarzała by zwracać uwagę, czy mężczyzna ma czyste buty i paznokcie. Mama zresztą powtarzała to samo. Na co dzień jednak raczej nie zwracamy zbytniej uwagi na obuwie – no chyba że jest wyjątkowo ‘fikuśne’ – biały kozaczek, panterka do kolana, klapki Kubota, czy hit polskiego lata – sandał i skarpeta. Butom, które wybrałam (a wybór trudny nie był, klasyka to klasyka) raczej daleko do obciachowych, jeśli już to balansują raczej na granicy oryginalności. Wszystkie są jednak bardzo charakterystyczne i jestem pewna, że każdy z Was większość z nich kojarzy.

Warto zastanowić się nad takim, a nie innym wyborem dokonanym przez reżysera. Jeśli decyduje się on na zbliżenie butów, możemy być pewni, iż nie jest to przypadek. Symbolika buta sama w sobie jest bardzo bogata i można wiele rzeczy sobie dopowiedzieć, co oczywiście czyni przygodę z kinem jeszcze ciekawszą.

Sięgając najstarszego i najsłynniejszego przykładu przenosimy się do 1939r. gdy na ekrany kin wszedł Czarnoksiężnik z Krainy Oz. Czerwone pantofelki Dorotki nie tylko rozpaliły wyobraźnię wszystkich dziewczynek, ale też pomogły Judy Garland na stałe zapisać się w historii kina. Same pantofelki są dziś jedną z najcenniejszych filmowych pamiątek, nie wiadomo ile par jednak przetrwało. Warto dodać, że w oryginalnej powieści Franka L. Bauma pantofelki były srebrne, bliżej im było do pantofelków Kopciuszka. Dlaczego więc zdecydowano się na tę zmianę?

Podobno by użyć maksimum możliwości naradzającego się Technicoloru. Warto jednak pamiętać, że czerwień to symbol niezależności – kiedy Dorotka ma je na sobie, to mniej boi się Złej Wiedźmy i stawia czoła przeciwnościom losu. Pantofelki w końcu, bądź co bądź pomagają jej wrócić do domu. Czerwień kojarzona jest z władzą zarezerwowaną dla króla bądź klasy wyższej. W czasach Ludwika XIV tylko dwór mógł pozwolić sobie na odzież i obuwie w tym kolorze, farbowanie tkanin, szczególnie na ten kolor, było bardzo kosztowne. Więcej o tym przeczytacie w interesującym artykule A Little History of Red Shoes.

filmowy przeglad obuwniczy - dorotka_01

filmowy przeglad obuwniczy - Dorothy_02

10 lat później czerwień znów wraca na ekrany właśnie w Czerwonych Trzewikach, tym razem w postaci czerwonych baletek. Film zainspirowany baśnią Christiana Andersena o tym samym tytule zachwyca wizualnie, buty same w sobie w tym filmie nie są już przepustką do wolności, a raczej elementem pewnego zniewolenia. O tym więcej już jutro!

W 1950r. Disney wypuszcza animowaną wersję baśni Charlesa PerraultaKopciuszka. Pantofelek jest centralną częścią baśni, przepustką do lepszego życia dla głównej bohaterki, totemem – najpierw oczywiście zgubionym. Dlaczego więc szkło? Istnieje masa interpretacji, najbardziej praktyczna mówi iż w czasach Perraulta szkło było bardzo drogocenne i wciąż ciężkie do stworzenia. Bardziej zaintrygowała mnie inna wersja. W oryginalnej, francuskiej wersji szklany pantofelek to pantoufle de verre, podobno wraz z licznymi przekładami zniekształcono oryginalną nazwę pantoufle de vair czyli futrzany pantofelek, który symbolizować miał…waginę. Seksualny podtekst w baśniach to temat na masę kolejnych notek niemniej jednak zawsze zadziwiają mnie te pomysły!

filmowy przeglad obuwniczy Kopciuszek

Chodźmy jednak dalej, kolejnym przystankiem naszej obuwniczej wycieczki jest niezaprzeczalnie największa butomaniaczka w historii kina czyli Carrie Bradshaw, która wolała nie zjeść niż nie kupić najnowszej pary butów od Jimmy’ego Choo czy Manolo Blahnika. Właśnie ten ostatni sprawił, że pierścionek zaręczynowy to nuda w porównaniu z taką oto parą eleganckich pantofli:

filmowy przeglad obuwniczy - Carrie_01

filmowy przeglad obuwniczy - Carrie_02

Do dziś pamiętam odcinek w którym Carrie doznalała traumy, gdy na ulicy okradziono ją właśnie z butów 🙂 Powyższy model jest prześliczny i zaryzykowałabym stwierdzenie, że jeden z najmniej obciachowych jakie nosiła.

Na chwilkę zmienimy klimat. Wcześniej dominowała raczej garderoba damska, w jednym z filmów pojawia się jednak model rozbudzający wyobraźnię każdego bez względu na płeć. Samowiążące się buty Nike to już nawet nie fikcja, a rzeczywistość. Przyszłość spotkała się z teraźniejszością bowiem firma wypuściła repliki filmowych butków, a dodatkowo dochód został przekazany na fundację pomagającym chorym na Parkinsona. Więcej o samych butach na blogu Kulturą w Płot, przeczytajcie koniecznie jak filmowcy poradzili sobie z efektem ‘samosznurującym’ 🙂

filmowy przeglad obuwniczy - Future_01

filmowy przeglad obuwniczy - Future_02

Kultowych par nie ma aż tak dużo – przynajmniej dla mnie te 4 wydają się najważniejsze niemniej jednak warto wspomnieć słabość bohaterki Diabeł Ubiera się U Prady do butów Laboutina, buty taneczne Johna Travolty z Gorączki Sobotniej Nocy, tenisówki Babe z Dirty Dancing. Podsumowując wszystkie wspomniane pary, pierwsze skojarzenie i cel obuwia to…chodzenie / przemieszczanie / podróżowanie / taniec – ogólnie ruch. Dzięki nim możemy i fizycznie i bardziej symbolicznie zmienić coś w naszym życiu, wejść w inny etap.

Z drugiej strony przypomniała mi się ciekawa scena z jednego z moich ulubionych filmów Tima BurtonaDuża Ryba. Główny bohater przebywa w surrealistycznym miasteczku Spectre gdzie przerzuca parę butów przez kabel telefoniczny. Podobno oznacza to odzyskanie wolności – nie jest niczym skrępowany i może w końcu być szczęśliwy. Ciekawa interpretacja czyż nie?

Znacie inne przykłady obuwia lub może innych elementów garderoby, które na stałe wpisały się w historię kina? Podzielcie się!

A Ślązakom przypominam o jutrzejszym seansie. I zamieszczam jak zwykle świetny plakat:

czerwone_trzewiki_poster_ambasada

Izabela Dzierżek