Kim chcę zostać w przyszłości? Prorokiem! – Persepolis [2007]

Komiksy w Polsce nie cieszą się taką popularnością jak w Stanach czy chociażby we Francji. Uważa się je za dziecinne i służące jedynie rozrywce, bez żadnych głębszych treści. Ja sama uważałam tak przez bardzo długi czas i choć znawcą nie jestem, do tej pory przeczytałam tylko kilka (nie licząc Gigantów, Spider-Mana i “Marveli” za dzieciaka) i te dla starszych czytelników naprawdę mi się spodobały. Za “Persepolis”, o którym w swoim czasie było głośno nawet w Polsce nie mogłam się zabrać mimo kilku podejść. Zajęcia z interpretacji literatury okazały się wystarczająco motywujące i tak obejrzałam jeden z najlepszych filmów animowanych ostatnich miesięcy i przeczytałam wysokiej klasy komiks.

Zacznijmy od ustalenia czasu wydarzeń. Historia dorastania tzw. bildungsroman bohaterki rozpoczyna się w trakcie wielkich przemian w Iranie. Bez zagłębiania się w szczegóły – dochodzi do rewolucji. Wcześniej rządząca monarchia zostaje zastąpiona rządem. Zachłyśnięcie się Zachodem powoli zostaje wypierane powrotem do tradycji, pewną ortodoksyjnością wręcz, a także represją jej przeciwników. Marjaine (bo komiks jak i film są na podstawie osobistych przeżyć autorki) z dnia na dzień musi zacząć nosić hijab (tradycjne nakrycie głowy), nie może słuchać ulubionej muzyki, a już na pewno wyrażać na forum swojego zdania. I zupełnie nie rozumie dlaczego. To oraz rozbicie rodziny przez śmierć wujka i jej wyjazd za granicę z powodów bezpieczeństwa skutkują kompletnym zagubieniem Marjaine w Europie. Nie czuje przynależności do żadnej kultury i religii, ma złamane serce, jej rodzina jest tysiące kilometrów od niej, ona sama nie wie tak naprawdę kim jest i gdzie jest jej dom. Czy powrót po wojnie pomoże jej odnaleźć własną osobowość?

Pomyślicie, że to historia jakich wiele już było w kinie, i to na różne sposoby opowiedzianych. Zgodzę się z tym. Ale uproszczenie historii poprzez stworzenie czarno-białej animacji, zdystansowane i nawet ironiczne podejście do religii czy historii również działa na korzyść filmu. Pokazuje dystans samej autorki, który udziela się widzom. Przez pewne gagi dociera do nas jasny przekaz, który zostaje na długo w pamięci. Jeśli nie możemy z czymś walczyć, to pozostaje nam śmiech, który jest równie silną bronią. I ta prawda dotyczy każdej sfery naszego życia. My jako naród moglibyśmy się tego w końcu nauczyć.

moja ulubiona scena 🙂

Wracając do “Persepolis”, animacja w prosty i zabawny sposób pokazuje nam przemiany w kraju, o któym przeciętny Polak, ba, Europejczyk, tak naprawdę nie ma pojęcia. Sama zupełnie nie byłam w temacie przed seansem, zrobiłam jednak mały research, coś już wiem i bardzo się cieszę z tego, że za mną seans który nie tylko dostarczył mi rozrywkę, ale też poszerzył moje horyzonty. Moim zdaniem? To trzeba koniecznie obejrzeć.

moja ocena: 9/10

Izabel

5 Comments

  1. Oglądałem film dawno temu… nawet nie mam go w pliku z filmami obejrzanymi (który prowadzę od 2009) roku, więc pewnie jakoś w rok po premierze widziałem i poza ogólnym wrażeniem, że to ważny film wiele mi w pamięci nie pozostało. Teraz jednak po Twoim tekście chętnie wróciłbym do tego filmu. Ciekawa sprawa, że w Polsce rynek komiksowy utożsamiany jest z dzięciecymi / młodzieżowymi opowieściami… choć pewnie istnieją rysownicy i ich prace również dla dorosłych ale ogólnie jestem poza tematem. Czasami w Empiku odwiedzam stanowisko komiksowe, ale ogólnie nic tam dla siebie nie znalazłem – jakoś nie przemawia do mnie to medium, ale to może być kwestia też, że mam wrażenie iż do końca nie jestem zdolny go zintepretować… anyway 🙂 wiedziałaś, że rząd Irański pisał listy protestacyjne do firmy produkcyjnej domagając się zatrzymania produkcji? To tez dowodzi, że temat przedstawiono w prawdziwy sposób. Całkowita racja z tym śmiechem – ja bardziej z opowieści i młodzieńczych wspomnień pamiętam kabarety – szczególnie Smoleń / Pietrzak ect naśmiewające się z władzy, ale przez chwilę kilka lat temu miałem wrażenie, że to powróciło. To chyba najważniejszy barometr nastrojów społecznych. Kiedy do gry wchodzą komicy / kabareciarze wiadomo, że nie jest wcale tak zabawnie jakby się mogło wydawać.
    O co chodzi z zajęciami z interpretacji literatury, napiszesz coś więcej proszę? bo to dobrze kojarzę, że jest w kontekście filmowego / kulturoznawczego studiowania? Marzą mi się studia z kulturoznawstwa z nastawieniem na sztuki wizualne, ale to chyba dopiero przyszły rok bo muszą być zaoczne 🙂

  2. Niesamowity film. Nie tylko dowiedziałam się wiele o Iranie (a przynajmniej zmieniłam nieco postrzeganie tego kraju), ale dałam się porwać tej opowieści. Śmiałam się, wzruszałam, przeżywałam. Po Twoim tekście mam ochotę na powtórkę.

  3. Oglądałam też ostatnio dużo polskich klasyków m.in właśnie komedie za czasów PRL-u i teraz dopiero podłapałam ten humor, że to był jakiś rodzaj walki z otaczającą szarością i smutkiem. Co do komiksów to na tych samych zajęciach prowadząca poleciła "Understanding Comics: The Invisible Art" autorstwa Scotta McClouda, który właśnie wyjaśnia jak silnym medium jest komiks i jak go interpretować – bardzo ciekawe. Co do samego kursu jest to jedno z moich zajęć na uczelni. Co roku mam literaturę ale w tym roku trafiłam właśnie na świetną prowadzącą, która skupia się nie tylko na literaturze, ale i na filmie. Sama myślałam o kulturoznastwie, bardzo poszerzyłoby to moje horyzonty, ale odkładam to w czasie "na później" 😉

  4. Ja tak samo, nigdy specjalnie nie wysilałam się żeby zrozumieć tamtejszą sytuację. Polecam jeszcze książkę, niestety nie ma jej nigdzie w sieci, sama mam tylko kilka rozdziałów, gdybyś chciała mogę podesłać) – "Does my head look big in this?" o podobnej, może trochę luźniejszej tematyce.

  5. Ja przed obejrzeniem filmu znałam nieco realia Iranu,zreszta pozostałych krajów islamskich również,jednak Persepolis pokazało mi nie kraj a ludzi, którzy tam mieszkają i którzy na codzien musza zmagać sie ze zmianami rządów,a tym samym zmianami stylu życia.

    Pozdrawiam

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *