Miłość [2012] reż. Sławomir Fabicki

Miłość nie jedno ma imię, a każdy interpretuje je na swój sposób. Kino setki razy pokazywało różne jej rodzaje, a miłość przezwyciężająca problemy to chyba jeden z ciekawszych tematów. Bo przecież sielanka nie trwa wiecznie. Co jednak, gdy po prostu nie wiemy co z nią zrobić?
Tomek (Marcin Dorociński) i Maria (Julia Kijowska) to młode małżeństwo spodziewające się dziecka. On, wzięty architekt a ona, rozpoczynająca pełną sukcesów karierę w urzędzie miasta. Młoda i inteligentna zwraca uwagę prezydenta miasta, który raczej zwykle dostaje to czego chce. Jej uprzejmość dla niego w jego oczach rośnie do miary skrywanej namiętności. W szale spowodowanym odtrąceniem prezydent doprowadza do tragedii. Zwija więc szybciutko żagle, podsyłając żonę z finansowym zadośćuczynieniem. Co jednak z Tomkiem i Marią? Czy oboje będą w stanie poradzić sobie z traumą, zaufać sobie na nowo i przypomnieć się co ich połączyło?
Pomimo faktu, że Fabicki zainspirował się prawdziwą historią, jest ona tylko puntkem wyjścia dla filmu. Reżyser skupia się na bohaterach. Umieszcza ich w estetycznych, jednak również ascetycznych miejscach, tak by nic nie odwracało naszej uwagi od ich problemów i trosk. Maria – przerażona sytuacją, stara się stanąć na nogi, i jak to kobieta – dla dobra dziecka i męża stara się o swojej traumie zapomnieć. Inaczej sprawa ma się z Tomkiem, który rozżalony zaczyna obwiniać wszystkich dookoła i posądza swoją kobietę o zdradę. Sprawa z burmistrzem staje się początkiem powolnej destrukcji związku. Bohaterowie zaczynają się zastanawiać czy ciągnięcie tego ma sens, wydaje im się, że zbudowali związek jedynie na iluzji szczęścia. Tomek kara Marię bardzo okrutnie, za każdym razem wbija ostrą szpilę w serce. Jednak stawiając się na jego miejscu można go częściowo zrozumieć. Nie da się jednak ukryć faktu, że największą poszkodowaną jest Maria.
Cała historia jest bardzo smutna. Widz obserwuje jak z kochającego się małżeństwa ludzie oddalają się od siebie, zaczynają gardzić, nienawidzić. Co ważniejsze – nie potrafią nawet porozmawiać. Fabicki nie dzieli ich jednak na dobrych i złych. Sąd pozostawia nam ukazując bohaterów całkiem obiektywnie, nieco stereotypowych. Tomek jest sztywny i nieco wyniosły, Maria emocjonalna i ekspresyjna. Nie razi to jednak aż tak bardzo, tak bowiem jest często w życiu. Gra aktorska na przyzwoitym poziomie: aktorzy na przemian irytowali mnie, intrygowali swoim zachowaniem. Marcin Dorociński spisał się jak zwykle na medal, Julię Kijowską widziałam na ekranie pierwszy raz i poruszyła mnie, zaufałam jej bohaterce i szczerze jej współczułam. Warto też zwrócić uwagę na rewelacyjne zdjęcia ukazujące samotność dwójki bohaterów – zabieg też już w kinie znany, ale dlaczego nas Polaków tak irytuje kiedy inspirujemy się innymi i wychodzi? Jak robimy to kiepsko, to się nie dziwię a Fabicki korzysta ze znanych schematów i rozwiązań nie tylko technicznych, ale i fabularnych, całkiem zgrabnie.
Nie jest to film wybitny, to wszystko przecież już było. Jest jednak bardzo dobry: pod względem aktorstwa, fabuły ( w końcu spójny i logiczny scenariusz w polskich filmie, nie udziwniony na siłę), pozostawiający widzowi chwilę na przemyślenie i własną interpretację. Otwarte zakończenie, mimo że uważane za oklepane, podobało mi się i nie uważam, że niszczy film. Polecam, naprawdę warto obejrzeć. Uważam, że jest to film, który inaczej odbierze widz młody i starszy – i to również jest świetne. Można obserwować jak na przestrzeni lat zmienia się nasz punkt widzenia w takich kontrowersyjnych sprawach. Mnie na ten moment zachowanie Tomka irytowało do granic możliwości, nie mogłam uwierzyć że swoją skrzywdzoną żonę dręczy psychicznie i rani, zamiast dać wsparcie.

moja ocena: 7/10

Izabel

  • Jutro wybiorę się chyba na Miłość do kina! Obawiam się tylko, że wyjdę niezwykle zdenerwowana na głównego bohatera, którego gra Dorociński. I będę z tego smutku na niego pomstować. Ale jeśli tak będzie to będzie to znaczyło, że film mnie ruszył, a to przecież dobra rzecz.
    A "Duchy Goi" fantastyczny film, faktycznie!
    Pozdrowienia 🙂