Gangster [2012] reż. John Hillcoat

Gangster to wybuchowa historia o braterskiej więzi, prohibicji i nieustępliwości. Druga strona medalu przedstawiana z perspektywy mniej złego bohatera. John Hillcoat oddaje hołd takim filmom jak Bonnie i Clyde czy Dawno Temu w Ameryce. Czy warto obejrzeć?

Bracia Bondurant (Shia LaBoeuf, Tom Hardy) jednocześni kochani i nienawidzeni przez miasteczko bimbrownicy, swoiści Robin Hoodzi to zupełne przeciwności. Starszy Forrest to obrośnięty legendą już za życia osiłek na pierwszym miejscu stawiający sobie bezpieczeństwo swoich braci. Nie chce za bardzo wchodzić w otwarty i krwawy konflikt z prawem, warzenie bimbru traktuje jako konieczność by przetrwać w ciężkich czasach.  W razie konfliktu jednak nie waha się sięgnąć za kastet czy strzelbę i bronić swojej rodziny, która jest jego najwyższą wartością. Jack z kolei to młody narwaniec. Imponują mu gangsterzy jakich my sobie wyobrażamy – w świetnie skrojonych garniturach, w drogich autach, odwiedzający podległe tereny i zbierający haracz. Jego nieprzemyślane działania sprowadzają Bondurantom na głowę nieugiętego,
Najmłodszy Jack to narwaniec, nie do końca rozumiejący sytuację braci i cały proces sprzedaży bimbru lansuje się w miasteczku w celu zaimponowania córce pastora. Przez takich to zawsze są kłopoty, nie inaczej jest w filmie. Do miasteczka przybywa naprawdę obleśny i przerażający typ -Charlie Rakes (Pearce), sadysta – pedant, który rozpoczyna polowanie. W cały ten konflikt braci z prawem wpląta się tajemnicza kobieta pragnąca odciąć się od niechlubnej przeszłości – Maggie (Chastain).
Historia braci Bondurant to pewnie jedna z wielu. Trudno widzowi ocenić ich postępowanie. Z jednej strony są przestępcami, z drugiej – ludźmi marzącymi o lepszym, albo przynajmniej o w miarę godnym życiu. Inną sprawą jest bezprawie policji w tamtych czasach, na co świetnym przykładem jest postać Rakesa, który strzela do ludzi jak do kaczek, nie wspominając już o wymyślnych torturach. Guy Pearce jest dla mnie aktorem kameleonem i jest zawsze rewelacyjnym czarnym charakterem. Uwielbiam go. W dodatku chyba nigdy nie widziałam go w roli pierwszoplanowej (dobra, “Memento” ale tam gra “dobrego”), tutaj kradnie sceny każdemu, z kim gra. Co do braci Bondurant najlepiej wypadł dla mnie Tom Hardy – pewnie dlatego, że po prostu jest dobrym aktorem. Shia LaBeouf niezbyt do mnie przemówił. Jessica Chastain jako Maggie to trochę niewykorzystany potencjał. Jej rola polegała w większości na otwieraniu ze zdziwienia/smutku/bólu ust – a można było postać bardziej rozbudować. W dodatku pomiędzy nią a Forrestem nie widziałam żadnej chemii. Za to pierwszy raz podobała mi się Mia Wasikowska w roli uroczej córki pastora – nie sądziłam, że kiedykolwiek to napiszę.
A dlaczego obejrzałam ten film? Dla Nick’a Cave’a, który skomponował muzykę ale też napisał scenariusz. Za to pierwsze jak zwykle biję mu pokłony, uwielbiam jego muzykę. Ale scenariusze może sobie darować. Początek filmu i zawiązanie akcje dały mi nadzieję na bardzo dobry film gangsterski, ale im bliżej końca tym mój uśmiech zamieniał się w podkówkę smutku. Zupełny bezsens, nuda, ble. Ostatnia scena i rozwiązanie historii wzbudziło we mnie dreszcze niesmaku i zawodu. Mogło być super, wyszło przeciętnie.
Lubię kino gangsterskie, ale chyba za dużo lepszych produkcji widziałam, żeby docenić “Gangstera”. Scenariusz wg niedopracowany i co najgorsze, za dużo dłużyzn i nudnych momentów. Zmarnowany potencjał, choć i tak pewne elementy wspominam miło i do muzyki wrócę, zdjęcia też są bardzo klimatyczne. Dlatego ocena taka nijaka. Ciekawa jestem czy ktoś z Was widział, jak opinie?
moja ocena: 5/10

Izabel

  • Dziwny ten film. Zupełnie nie zrobił na mnie wrażenia, a przy okazji tylko po raz kolejny przekonałem się, że jakoś nie zawsze podzielam zachwyty innych. W sumie miałem bardzo podobnie, filmem zainteresowałem się ze względu na Cave'a. Ale i Hillcoata. Obaj przecież stworzyli kilka lat wcześniej znakomitą Propozycję (gorąco polecam, tam nawet scenariusz Cave'a jest o niebo lepszy). Tym razem oczekiwałem podobnego poziomu, ale różnica była gigantyczna. Chyba tylko ta muzyka się tu broni.
    Dziwi mnie za to bardzo wysoka ocena, którą mimo wszystko wystawiasz:)

    Pozdrawiam

  • Ja lubię oba filmy duetu Hillcoat/Cave, zarówno "Propozycja" jak i "Gangster" to filmy, które faktycznie mogą momentami nudzić, ale to jednak świetne kino, w którym reżyser wraz ze scenarzystą z powodzeniem wskrzeszają popularne niegdyś gatunki (western, film gangsterski). Na pewno jest wiele lepszych filmów gangsterskich, ale w XXI wieku lepszy chyba nie powstał, bo nawet filmy wybitnych reżyserów takich jak Scorsese ("Gangi Nowego Jorku"), Scott ("American Gangster") i Mann ("Wrogowie publiczni") to filmy ze zmarnowanym potencjałem.

  • Mi też wydaje się, że czegoś w tym filmie brak. Jest taki przeciętny. Nie porywa – jest kilka fajnych momentów, trochę zaskakuje, ale pomiędzy tymi wzlotami akcji w zasadzie nie wiadomo dokad to wszystko zmierza. Ja była zdezorientowana w każddym razie. A z Cave będą jeszcze ludzie ;p Muzycznie gość wymiata.

  • Nie zgadzam się z Twoją opinią, ale pewnie to wiesz;). Mnie po prostu wciągnęło, chyba jestem bardzo naiwnym kinomanem.

  • Och mi się on bardzo, bardzo podobał i w sumie żaden film tego gatunku mnie tak nie wciągnął jak ten…

  • Właśnie muszę tę "Propozycję" koniecznie obejrzeć! Co do oceny dopiero po Twoim komentarzu zauważyłam że się machnęłam, koniec końców dałam 5 ale ja chyba nie umiem krytycznie oceniać filmów 😉

  • "Gangi Nowego Jorku" wspominam bardzo miło ale tam byłDaniel Day-Lewis więc ocena jest zupełnie nieobiektywna 🙂 Zgadzam się, że pod tym względem film jest dobry ale zamiast oglądać taki sobie film z teraz, wolę obejrzeć starszy 😀

  • To moja muzyczna miłość. Udało mi się wylicytować w dobrej cenie płytę "The Best Of…" więc rozpoczynam kolekcjonowanie jego muzyki 😀

  • Nie chodzi o naiwność, biorę pod uwagę fakt, że może się podobać – ja czuję się dziwnie bo jestem mniejszością, której się nie podobał XD